Świadectwo Anity DDM

Świadectwo Anity, uczestnika Diecezjalnych Dni Młodzieży w Hartowcu, lipiec 2014 r.

Kiedy 21 lipca szłam na pierwszą Mszę Świętą dla wolontariuszy sama nie mogłam w to do końca uwierzyć. Przecież jeszcze kilka tygodni wcześniej na każde pytanie „Będziesz na DDM?” odpowiadałam stanowczo „NIE”. Od Diecezjalnych Dni Młodzieży w 2013 roku wiele się w moim życiu zmieniło. Najpierw był czas ogromnej łaski dla mnie, głębokiej modlitwy i życia z Bogiem. Zaraz potem przyszedł stres związany z nową szkołą, nowymi znajomościami. Zaczęłam nieświadomie oddalać się od Boga, do kościoła chodziłam, bo musiałam ze względu na bierzmowanie. Codziennej modlitwy praktycznie nie było, była tylko pustka. Nie poznawałam samej siebie i po nocach nie spałam zastanawiając się, co mi jest, aż w końcu znalazłam lekarstwo na tę pustkę. Tym lekarstwem była miłość do drugiego człowieka.

Później wyjechałam na miesiąc do szpitala do Ameryki i tam pomimo ogromu czasu i szansy na skupienie oraz modlitwę była tylko tęsknota. Tęsknota za miłością, ale niestety nie za miłością Boga. Kiedy wróciłam, to żyłam jedynie tą miłością i nic innego się dla mnie nie liczyło. Myślałam sobie „Skoro mam kogoś, kto mnie kocha, to po co mi Bóg?” Teraz boli mnie świadomość, że chociaż przez chwilę odważyłam się tak pomyśleć. Dopiero kiedy to wszystko się skończyło, kiedy na nowo poczułam w sobie straszną pustkę i przepłakałam ładnych parę tygodni praktycznie nie wychodząc z domu, zdałam sobie sprawę z tego, kto tak naprawdę mnie kocha i nigdy nie opuści.

Wszelkie lęki zniknęły, a na pierwszym miejscu w moim życiu znowu pojawił się Bóg. Odzyskałam też kontakt z przyjaciółmi i to głównie dzięki nim zaczęła się moja „przygoda” z Diecezjalnymi Dniami Młodzieży w tym roku…Już prace na rzecz wolontariatu bardzo umacniały moją wiarę, dlatego że czułam się potrzebna. Mimo dużej ilości pracy i ogromnego zmęczenia Pan Bóg pozwolił mi przeżyć z innymi ten błogosławiony czas. Wiedziałam, że podczas tych dni powinnam nawiązać głęboką więź z Jezusem i dokonać wyboru Jezusa jako mojego Pana i Zbawiciela. I stało się. Na wieczornej modlitwie pierwszego dnia bardzo ciężko było mi się skupić, myślałam o wszystkim, tylko nie o tym o czym powinnam i już wiedziałam czyja to sprawka.

Postanowiłam więc za wszelką cenę to przezwyciężyć i udało mi się, jeszcze podczas tej modlitwy wylałam morze łez, bo wszystkie słowa docierały do mnie ze zdwojoną siłą, a wpatrywanie się w Najświętszy Sakrament miało zbawienny wpływ dla moich myśli. Kolejny dzień rozpoczął się dla mnie wielką refleksją podczas słów ks. Sławka mówiącego o tym, ilu rozczarowań miłosnych doznajemy i jak bardzo to przeżywamy, żeby dopiero później odkryć w tym wszystkim Boga. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w jego słowa, a spod moich powiek wydobywały się łzy nad którymi nie panowałam, nie chciałam panować. Zdawało mi się, jakby ksiądz opisywał to, co się ze mną jeszcze nie dawno działo i jakby mówił bezpośrednio do mnie: „Bóg kocha Cię bezwarunkowo, będzie przy Tobie zawsze niezależnie od tego jakie błędy będziesz popełniać. Pozwól Mu się kochać.”

Te słowa towarzyszyły mi przez resztę Dni Młodzieży, na których to przede wszystkim odkryłam na nowo miłość Boga, tą bezgraniczną i bezwarunkową. „Punktem kulminacyjnym” było Odnowienie Przyrzeczeń Chrzcielnych w wodach Jeziora Hartowieckiego. Sama nie wiedziałam że mam w sobie tyle odwagi i siły, by moje wyznanie Wiary było tak prawdziwe. Ostatniego dnia podczas czytania na Mszy Świętej odczuwałam na sobie ogromną modlitwę tych, których o to prosiłam. Było mi tylko ogromnie przykro że wszystko na tych Dniach Młodzieży dzieje się po raz ostatni… Ostatnia Eucharystia, ostatnie śpiewy. Potem oprócz ogromnej łaski Pana i czystości serca po spowiedzi przeżytej na DDM był płacz i ogromna tęsknota nawet za tymi, którzy jeszcze nie zdążyli wyjechać.

„Twa miłość mnie uwiodła” te słowa śpiewanej często na Dniach Młodzieży piosenki doskonale opisują mój stan, kiedy na nowo odkryłam miłość Boga.
Na Diecezjalnych Dniach Młodzieży poznałam wspaniałych ludzi, za którymi ogromnie tęsknię, uznałam Jezusa swoim Panem i Zbawicielem oraz odkryłam w sobie siłę by świadczyć o Nim!
Chwała Panu!
Anitka :)