Świadectwo Marka

Marek, rekolekcje ewangelizacyjne w Brodnicy:
Cześć!
Nazywam się Marek. Mam 17 lat i jestem członkiem wąbrzeskiej wspólnoty młodzieżowej.
Do wspólnoty należę od początku jej istnienia, a więc od niespełna roku. Mam zamiar podzielić się z Wami doświadczeniami z rekolekcji ewangelizacyjnych w Brodnicy.
O tym, że gdzieś się wybiorę na wakacje ze wspólnotą, wiedziałem na pewno. Rodziło się pytanie „gdzie?” Razem z innymi spodziewałem się wyjazdu do miejsca, gdzie świetnie spędzimy czas. Kiedy dowiedziałem, że będzie to niedaleka Brodnica, to chęci do wyjazdu zmalały. Wiedziałem, że będą to rekolekcje, ale mimo wszystko chciałem wyjechać gdzieś dalej. Chęci do wyjazdu pojawiły się po spotkaniu wspólnotowym, podczas którego opiekun wspólnoty ksiądz Michał powiedział, że będzie to wspaniałe przeżycie. Najbardziej jednak wziąłem sobie do serca to, że te rekolekcje mogą okazać się trudne, ponieważ poznając Jezusa będzie nam trudno. Wtedy chciałem, aby ten ciężar na sercu przyszedł jak najszybciej. Może się to wydawać dziwne – chciałem, aby było mi ciężko. Ale jeżeli to i tak miało nadejść, to chciałem, aby nadeszło jak najszybciej. Byłem ciekaw, czy w ogóle to odczuję. Przyjechałem do Brodnicy we wtorek. Wszystko było OK. Środa i czwartek okazały się jednak najcięższymi dniami w czasie rekolekcji. Te wszystkie katechezy, świadectwa, śpiewy, były dla mnie czymś przytłaczającym. Nie mogłem się na niczym skupić. Nawet na Eucharystii. Nie wiedziałem, skąd się to bierze. Dlaczego mimo walki, mimo starań nie mogłem się na niczym skupić. Miałem tzw. doła. Zrodziło się pytanie: „Dlaczego to jest takie trudne”? Najbardziej ciężkie okazały się dla mnie adoracje Najświętszego Sakramentu. Zero skupienia. Do głowy przychodziły zupełnie inne myśli. Starałem się je jakoś usunąć, ale to było ode mnie cięższe. Miałem wielkie problemy z modlitwą. Nie widziałem Jezusa. Nie czułem Jego obecności. Widziałem natomiast, że nie tylko ja zmagam się z podobnymi problemami i wtedy przychodziły mi do głowy słowa księdza. To wszystko odbiło się na tym, że nie mogłem nawiązać normalnego kontaktu z innymi osobami. Albo ich unikałem, albo udawałem na tyle, ile mogłem, że jest w miarę dobrze. Po czasie nie kryłem się z niczym i wprost mówiłem o swoim samopoczuciu. Nie wiedziałem kiedy nadejdzie ten moment, że to wszystko się odwróci. Sprawy zaczęły przyjmować inny obrót w piątek. Wysłuchałem katechezy księdza Artura, podczas której zacząłem… płakać. To był dla mnie szok. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz do tamtego czasu płakałem. Dlaczego płakałem? Ksiądz Artur podzielił się swoimi przeżyciami z dzieciństwa, relacjami z rodzicami itp. Ja zobaczyłem siebie w tym świadectwie. Relacje w rodzinie, w której nie jest zawsze dobrze, a czasem wręcz przeciwnie. Z tym, z czym zmagał się ksiądz Artur zmagam się i ja. Powiedziałem sobie „Przecież ja w niektórych przypadkach mam nawet gorzej”. Jednak na sercu nie było mi lżej. Było coraz gorzej. Płakałem przy przyjaciołach użalając się nad sobą, nad swoim życiem, nad tym dlaczego ja nie czuję Bożej pomocy w czasie rekolekcji. Ale emocje dopiero nadeszły, i to pozytywne. Spowiedź generalna z całego życia. Zrobiłem rachunek sumienia i byłem przez to przygotowany do spowiedzi, ale w ostatniej chwili przyszło zwątpienie. Powiedziałem sobie, że przystąpię do spowiedzi w Wąbrzeźnie, ale wtedy mój przyjaciel powiedział: „jeżeli wątpisz, to tym bardziej powinieneś iść do spowiedzi”. Podczas spowiedzi było wspaniale. Zrobiło się lżej na sercu. Tę lekkość sprawiły słowa pocieszenia, niby takie proste, ale mające wielką moc. Ta spowiedź sprawiła, że poczułem obecność Pana. Ale to nie koniec moich emocji, ponieważ po raz kolejny nadeszły one podczas modlitwy o uzdrowienie, podczas której poczułem obecność Ducha Św. Miałem spoczynek w Duchu Świętym. To było coś wspaniałego kiedy czułem, że moje serce jest przepełnione miłością Boga. Mój przyjaciel, który mnie odprowadzał, a który modlił się nade mną powiedział abym wielbił Pana. Ja powiedziałem „Panie kocham Cię”, a w tych słowach kryło się wszystko co najlepsze. Emocji nie było końca, byłem z tego wszystkiego aż otumaniony. Moje serce się radowało, bo czułem obecność Pana. Poczułem Go nie tylko na sercu, co było najważniejsze, ale i fizycznie. Wszyscy doświadczyliśmy modlitwy o wylanie Darów Ducha Świętego. Gdy patrzyłem na moich przyjaciół, to moje serce radowało się z ich szczęścia, wiedziałem, że za tym wszystkim stoi Jezus. W niedzielę rozjechaliśmy się do domów. Zjechałem z Brodnicy, góry na nizinę, którą była codzienność. Już przed powrotem i w trakcie nastąpiło zwątpienie. I faktycznie ta nizina się pojawiła. Ale wiara powróciła razem z płaczem, kiedy zacząłem opowiadać mamie i siostrze o rekolekcjach. Wtedy znowu wszystko sobie uświadomiłem. Na uwagę zasługuje fragment Pisma Świętego, który Pan wskazał mi po modlitwie. Prorok Izajasz pisze, że wszelkie obelgi w moją stronę się skończą i nadejdzie radość, bo sprawiedliwość Pana króluje. Jest to fragment budujący moje serce. Przez całe życie byłem odrzucany w szkole przez społeczeństwo z powodu mojej wiary. Nie miałem nikogo. Byłem również odrzucony w gronie ministrantów, co mnie najbardziej dziwiło. Teraz mam kolegów i przyjaciół, ale obelgi nadal trwają. I ten fragment stanowi nadzieję, że jeżeli będę walczył, to będę zwycięzcą, a moim zwycięzcą jest Pan. Pan Bóg dał mi na mojej ścieżce życia przyjaciół, którzy są we wspólnocie, jak i tych ludzi, którzy nie akceptują mojej wiary, i mnie przez to odrzucają. Ale te przykre doświadczenia z różnymi osobami mogą tylko wzmocnić moją wiarę, pokazać, że to Bóg jest nadzieją. Dziękuję Bogu za prawdziwie wierzącą rodzinę, która od dziecka wskazała mi tę właściwą drogę. Ale też dziękuję za te rekolekcje, za dzielenia z innymi, za to jakich wspaniałych ludzi spotkałem. Bóg powiedział mi, że w Nim jest zwycięstwo i dał mi nadzieję. A o tym, że ma wpływ na nasze uczucia, na całe życie, dowiedziałem się prawdziwie podczas rekolekcji w Brodnicy. I faktycznie poznając Jezusa nie jest mi łatwo. Nie zawsze było łatwo świadczyć o Jezusie, ale modląc się do Pana mogę z całą pewnością powiedzieć ” w Tobie moja siła, w Tobie moja moc.”
Za ten wspaniale spędzony czas rekolekcji
Chwała Panu!!!